Project Rename

Właściwie to było pewne od samego początku, no ale plan jest plan, warto było spróbować pozaklinać rzeczywistość.
Nie wyszło i już od jakiegoś czasu wiadomo, że czterdziesty szósty różni się od czterdziestego piątego, bo w końcu różnorodność rox!
Straszyłem bez przekonania dawno temu i nic. Straszyłem drugi raz ostatnio i tym razem jednak słusznie.

O co chodzi? No o to:

$ sudo mv Matylda Franek

Nadal nie wiadomo o co chodzi? Trudno 😀

Hacker rzekł był…

Słowa, słowa, słowa…
Byliśmy dziś na safari 😉 mają tam też takie małe dodatkowe zoo do spacerowania. W pewnym momencie hacker podbiega do klatki wraca i krzyczy:

Hacker: Tata patrz ostronos rudy! Ostronos rudy!
Ludzie wokół: prawdopodobnie zastanawiają się po co przyjeżdżamy tam po raz 1337, jak mały zna zwierzaki na pamięć
Tata: z niedowierzaniem spogląda na tabliczkęBrawo! Ostronos, co prawda nie rudy, ale faktycznie rudy

Pojęcia nie mam gdzie on to wcześniej widział i jak zapamiętał, ale fajnie, że zapamiętał lepiej znać niż nie znać… słowo 😉

Później wróciliśmy do domu. Tu małe wprowadzenie, co to nocnik to wiedzą wszyscy, nie wszyscy muszą wiedzieć, że żeby hackerowi ułatwić nocnik dla dorosłych nazwaliśmy – jakże odkrywczo – dużym nocnikiem. Wchodzę, a hacker woła z łazienki…

Hacker: Tata patrz, wybrałem duży nocnik!
Tata: Brawo!
– Albo … może … to jest … kibel?

No co … przecież jest, jak nie jest jak jest. Tematu nie drążyliśmy ze względu na ROTFL’n’LOL jaki pojawił się w okolicy. 😀

Paypal fail

Rozbraja mnie czasami jak marketoidy nie rozumieją o co chodzi. Szkolili ich pewnie, że jest 3% takich zdurniałych użyszkodników którzy mają paranoję więc trzeba zachować ostrożność. Ale jednocześnie szkolili ich, że trzeba śledzić i sprawdzać czy wiadomość trafiła cel i co ten cel zrobił i co zrobić, żeby wydusić z palanta jeszcze 64$.
W Paypalu się jakiś regulamin zmienia czy coś, przysłali na tę okoliczność spama, no bo nie da się inaczej. Ponieważ jak wspomniałem pewnie szkolili ich jeśli chodzi o wyciszanie paranoi treść w swej olinkowanej części prezentuje się przyzwoicie. Powiedziałbym nawet, że wzorcowo, ale dla przyzwoitości staram się tak nie mówić o działaniach żadnej korporacji ;-), otóż stoi tam tak:

Zapoznaj się ze stroną Aktualizacje zasad. Przedstawiamy na niej ważne informacje natury prawnej o tym, kiedy i w jaki sposób zapowiadane zmiany wejdą w życie. Informacje te możesz wyświetlić na dwa sposoby:

Kliknij tutaj.
Albo, jeśli wolisz:

Otwórz nowe okno przeglądarki internetowej, przejdź do strony http://www.paypal.pl i u dołu strony kliknij łącze Umowy prawne. Następnie kliknij łącze Aktualizacje zasad.

Może być prawda? Ale jest jeden szkopuł. Oba linki prowadzą 3,14 razy drzwi w to samo miejsce, tak na oko różnica jest po to, żeby marketoid mógł się dowiedzieć w co użyszkodnik kliknął czyli, jaki jest poziom paranoi pacjenta.

Do ewentualnych fanów wszelkich korporacji i przypadkowo trafiających tu marketoidów: Tak wiem, wiadomość powyższą da się przeczytać tak, że nie ma się tego linka klikać wcale tylko z mozołem wpisać w pasek adresu to co w opisie linku. Da się, ale jest to chore w drugą stronę, a nawet gdyby to ten drugi link nie powinien być linkiem wcale. Inaczej to JEST fail, bo przecież cały fragment dotyczy paranoików, a ci miewają paranoję i czepiają się pierdół 😉

P.S. Nie mam zamiaru czytać co oni tam w tym regulaminie nazmieniali, jeśli zmienili coś istotnego i ktoś wie to proszę zakablować jakąś metodą. Będę wdzięczny!

Z zasilaczem dziwne wariata przypadki

Zasilacz w grzybie zdechł był. Żadna sprawa, ale jak dziwnie 😀 Po kolei. W czwartek wróciłem z pracy, próbuję odpalić grzyba, a tu cisza. WTF?! Klikam raz drugi trzeci, nic tylko diodka na odbiorniku od myszy i klawiatury na chwilę się zapala. Otwarłem obudowę, klikam raz jeszcze, wiatrak na CPU rusza i zatrzymuje się. Czary. Odpiąłem kabel od MB poklikałem podpiąłem go z powrotem, komp ruszył. No to się zdziwiłem ale jak działa to działa nie ma się czym przejmować.
Później wszystko działało bez żadnego problemu i w idle i jak trochę podniosłem poprzeczkę aktualizując to i owo (na żętoo to trochę pracy od grzyba wymaga). Aż tu nagle dziś znów paskuda nie chce jarnąć. Tym razem nic już nie mrugało, na szczęście miałem tu jednego nowego fanlessa od Silverstone kupionego kiedyś w związku z planem (i tylko planem) zbudowania PVR. Pomogło, ale pewnie do końca życia będzie mnie męczyć dlaczego po tym jak się zasilacz skończył jeszcze jakiś czas działał. 😀 Insza inszość, że nie spodziewałem się po poprzedniej elektrowni, że tak szybko dokona żywota.

Efekt braku wielkiego wiatraka w zasilaczu jest taki, że mam na CPU jeszcze o 2°C więcej, chyba jednak powinienem pomyśleć o lepszym wiatraku, bardziej przystosowanym do tego co tam ostatnio władowałem.