A po co nam klienci ;-)

Wymyśliłem, że można w końcu nacisnąć gdzie trzeba i zmienić w firmie bank na jakiś co jest bliżej. Są trzy z czego dwa to różne wersje oddziałów detalicznych BRE banku. Odpadło bo nie mogą nas obsługiwać, w końcu są detaliczni, czyli nie firmowi. Ale obok jest jeszcze BPH. Sam kiedyś z niego wiałem, ale to było dawno … i nadal prawda :>
Oczy mi na wierzch wyszły kiedy się okazało, że system internetowy BPH (niejaki Sezam) nadal nie do końca poprawnie może być obsługiwany via przeglądarka != IE, a jeśli dookoła tej przeglądarki istnieje niekoszerny OS to nie da się wcale1.
Użytkowników linuska oczywiście można zignorować i nie będzie tego widać w obrotach firmy, ale robienie pod górkę połowie potencjalnych klientów w dzisiejszym rządzonym przez marketoidów świecie wydaje mi się co najmniej dziwne.

1 Znaczy pewnie da się tak jak się dawało kiedyś przez kombinowanie z wgetami i ręczne podkładanie plików, ale to na co mogłem sobie pozwolić z prywatnym kontem na prywatnym komputerze obsługiwanym tylko przeze mnie nie przejdzie w pracy bo wszystko ma swoje granice.

Czy jest jeszcze Polska?

Kilka dni temu zadzwonił do mnie kolega (kolega z czasów kiedy na kogoś kto nie wpisał imienia i nazwiska w nagłówek e-maila patrzyło się co najmniej jak na dziwnego 😉 i mówi, że do jakiejś nowej gazety mają przygotować prognozę pogody i są kłopoty z plikami i czy nie mógłbym pomóc.
Znajomym się nie odmawia więc pojechałem pobawić się makówką, to zawsze jakaś frajda przecież. W głowie została zakodowana informacja, że będzie nowy dziennik. Taka informacja powoduje obniżenie progu filtrowania AdBlocka w głupiej głowie wariata – w tym wypadku nie było to jednak potrzebne.

Kilka dni temu zadzwonił do mnie kolega (kolega z czasów kiedy na kogoś kto nie wpisał imienia i nazwiska w nagłówek e-maila patrzyło się co najmniej jak na dziwnego 😉 i mówi, że do jakiejś nowej gazety mają przygotować prognozę pogody i są kłopoty z plikami i czy nie mógłbym pomóc.
Znajomym się nie odmawia więc pojechałem pobawić się makówką, to zawsze jakaś frajda przecież. W głowie została zakodowana informacja, że będzie nowy dziennik. Taka informacja powoduje obniżenie progu filtrowania AdBlocka w głupiej głowie wariata – w tym wypadku nie było to jednak potrzebne.

informacja, że chodzi o Polska by Polskapresse zaatakowała ze wszystkich stron dwa, czy trzy dni później. Nie sposób było słuchać radia nie dowiadując się, o Polska the Times. A ja zacząłem się zastanawiać jak dziwnym trzeba być, żeby tak nazwać gazetę. Moje zastanowienia przybrały formę wymyślania scenek rodzajowych z Polską w roli głównej.

– Dzień dobry, poproszę dwie … eeee … dwie Polski poproszę.
– Niestety, Polski dziś nie dowieźli.

– Dzień dobry, czy jest jeszcze Polska?
– Jest tylko wczorajsza, ma być?

– A czytałeś o tym samym w … eeee w Polsce?
– A niby gdzie miałem czytać, w Uzbekistanie?!

– Pani mi te ryby w Polske zawinie to se poczytam później.

Nie żebym się czepiał, ale co trzeba pić, żeby wymyślić tytuł ogólnopolskiego dziennika, który powoduje problemy j/w? O czym myśleć kiedy wymyśla się tytuł który ma na starcie arcy trudne zadanie żeby przebić się w google?
wyniki google, na zapytanie „Polska”, podobnie pytając o dziennik polska, gazeta polska. Zakładam oczywiście, że gazeta ma gdzieś swoją stronę w sieci, tylko o ile nie mam większych problemów z wymyśleniem URL gazety wybiórczej, czy innej rzepy o tyle pomysłu na adres Polski nie mam za wiele.

Jako zaplecze nowy dziennik posiada inny twór by Polskapresse czyli wiadomości24, serwis którego motto (najprawdopodobniej) brzmi: Skopiujmy całą zawartość PAPu do naszego RSS’a to jest szansa, że niczego nie pominiemy, a będzie duuuuużo (wg. mojego GR na wiadomosci24.pl pojawia się dziennie 81 wiadomości, lepsza jest tylko strona główna joggera gdzie dziennie jest 91 wiadomości – ani jednego ani drugiego nie zdarzyło mi się chyba nigdy przeczytać w całości).

Reasumując … polscy marketoidzi schodzą na psy, albo wyjechali do Anglii myć gary, nie ma to tamto :D.

Update z powodu totalnego ROTFL’n’LOL!
Serwis internetowy się znalazł, rok bym myślał w jakiej domenie mieszka „Polska” i bym nie wymyślił… strona domowa gazety Polska.

Bezpłatny wg Microsoft

Winda na wirtualnym komputerze nadal się aktualizuje, przed chwilą wyskoczyło jakieś sprawdzanie legalności czy coś, pogrzebało pomieliło … i na koniec wyświetliło mi stronkę z korzyściami płynącymi z używania legalnego oprogramowania, czyli de facto ofertę jakiegoś softu, kursów i itp.
Kliknąłem Wyświetl wszystkie Bezpłatne oferty, jedna z nich to:

TopSecret Next Generation
Nowy, pełny, 90 dniowy, profesjonalny program szyfrujący f-my G DATA software…

Za darmo, i w dodatku pełna 90 dniowa wersja … ehhh te zalety używani alegalnego oprogramowania 😀

Jak utopić majątek …

Kilka dni temu usłyszałem w jakichś wiadomościach, że Nadleśnictwo jakieś tam organizuje skup chrabąszcza majowego i płaci AFAIR 2zł za kilogram. Niezły biznes pomyślałem.
Z tego samego materiału dowiedziałem się, że kilogram chrząszczy to około 1200 sztuk, w oczach zaświeciły mi się „$” 😉
Ale zabiła mnie kolejna informacja, o tym, że skupione owady są topione. Szczęka normalnie mi opadła. Dlaczego? Wystarczy wybrać się do najbliższego sklepu zoologicznego by dowiedzieć się, że taki na ten przykład świerszcz (pokarm dla pająków, wielu gatunków gadów i nie tylko) kosztuje tam 30 – 50 groszy za sztukę!
Pomijam przetargi na dostawę owadów do ogrodów Zoologicznych, gdzie wartość przetargu to liczba przynajmniej pięcio cyfrowa…

Będę nosił spam czy wirusy? :D

Dość dziwnym zbiegiem okoliczności wpadł mi w ręce pendrive PQI Cool Drive U350 – 1GB. Wpadł i być może nie wypadnie, fajna zabawka (znaczy pendrive jak pendrive, ale ładny), wetknąłem w USB i pierwsze zdziwko już po chwili.

Dość dziwnym zbiegiem okoliczności wpadł mi w ręce pendrive PQI Cool Drive U350 – 1GB. Wpadł i być może nie wypadnie, fajna zabawka (znaczy pendrive jak pendrive, ale ładny), wetknąłem w USB i pierwsze zdziwko już po chwili.

 
# mount | grep sd
/dev/sda1 on /media/disk type vfat (rw,noexec,nosuid,nodev,shortname=winnt,uid=1000)
/dev/sdb on /media/disk-1 type vfat (ro,noexec,nosuid,nodev,shortname=winnt,uid=1000)

 # df -h | grep sd
/dev/sda1             973M   16K  973M   1% /media/disk
/dev/sdb              9,9M  7,4M  2,6M  75% /media/disk-1

WTF!? Dwie partycje? Pierwotnie obie coś tam miały zapisane, na /dev/sdb były zapisane sterowniki dla Windows 98 😀 szkoda, że nie spakowane zipe’em zaraz obok unzip.zip 😀 No ale nikt nie mówił, że użytkownikom Windows 98 ma być łatwo :D. Ale ta druga partycja?

 # ls -lh /media/disk-1
razem 7,4M
-r-xr-xr-x 1 wariat root   41 wrz 11  2006 AUTORUN.INF
-r-xr-xr-x 1 wariat root 7,4M wrz 11  2006 USBNB.exe

Znaczy, że co? Jak wetknę to cudo w jakiś windziany komputer to coś się odpali? W nie moim systemie ja będę uruchamiał jakieś programy? Na dodatek partycja (czy wręcz dysk) jest read only więc tego nie wywalę. Czy czekają nas czasy kiedy wtykając komuś pendrive w celu, nie wiem fotki przegrać, czy dokumenty będziemy musieli najpierw obejrzeć kilka spotów reklamowych? Znaczy, nie, żebym podejrzewał, że akurat ten USBNB.exe czymkolwiek jest zacznie je wyświetlać, ale co stoi na przeszkodzie żeby właśnie?
Brrrrrrrrrr….. Apage!

trzeba pogooglać, może jest sposób, żeby się tego pozbyć…

wsp.ani.ałe zakładki

Tak to jest jak lokalizujący software wpadnie w szeroko rozumiany szał lokalizatora. Przeglądałem dziś co zmieniło się w deskbar po upgrade do gnome-2.16 i zaraz po otwarciu okna prefererencji lekko mnie zatkało gdy zobaczyłem wsp.ani.ałe zakładki. Tak to applet do obsługi del.icio.us … zresztą chyba nie działa 😀


CEO i ich durne konkursy

Pamiętacie konkurs spame^W pozycjonerów? Pamiętacie główny kontrargument zwolenników konkursu na zarzut, że to śmiecenie w wyszukiwarce vel spamowanie?

Za kilka tygodni będzie po konkursie, strony znikną i baza Google sama się oczyści. Wiemy to na pewno, bo się na tym znamy i jesteśmy pr0 mastahy.

A w rzeczywistości Google na to ich durne zapytanie konkursowe nadal (niespełna pół roku po zakończneiu konkursu) zwraca 631’000 wyników.

Pointerpretujmy ;-)

No bo kto nam zabroni. O konkursie MSNBETTER THANGOOGLE jakis czas temu było całkiem głośno na joggerze … a co, zabawa istotna sprawa… ale teraz w wynikach pojawiły sie linki sponsorowane (a moze juz dawno) msn better than viagra?! … no to teraz <zlosliwosc_mode=”on”&rt;Pozycjonowanie, jak kupowanie nowego Ferrari służy „powiększaniu przyrodzenia”, a co dr Freud na pozycjonowanie? Spokojnie można się z tego tematu doktoryzować ;-)</zlosliwosc_mode&rt;
😀