Hacker rzekł był…

Poszliśmy dziś na spacer, w drodze powrotnej Hacker miał na plecach flagę z reklamą piwa i generalnie dotyczącą tej piłkarskiej imprezy która wszędzie wokół. Ludzie myśleli zapewne, że kibic… ach gdyby wiedzieli, że nie kibic tylko super bohater, a flaga mogłaby być równie dobrze kuchenną ścierką, bo chodzi tylko o to, żeby powiewała kiedy się biegnie. 😀 Nieważne. W pewnym momencie młody staje przed domem przystrojonym tym razem z okazji święta kościelnego, patrzy patrzy i…

Hacker: Hmmm! To jakieś nieporozumienie!
– Ale co?
– Flaga powinna być biało czerwona, a nie niebieska!

😀 Nieporozumienie … 😀

Hacker rzekł był…

Są pewne umiejętności które podobno bardzo przydają się w życiu. Hacker zdajesię zaczął je właśnie odkrywać. A było tak, tuż przed wieczornym czytaniem (czytamy teraz Przygody Tomka Sawyera) Mama opowiadała jak Stachu dziś czytał bajki Frankowi, trochę na niby, ale czytał. Hacker wziął jakąś książkę dla niemowlaków ze zwięrzętami i podpisami pod spodem i pokazuje jak czyta. Oczywiście zero w tym czytania, po prostu nazywa zwierzaki na kolejnych stronach. Uśmiechamy się z Mamą, a hacker czyta:

Hacker: Ślimak, Www waleń (choć napisane wieloryb), Foka, Krab skrzypek
Tata i Mama nie wytrzymali i zaczynają się śmiać
Tata: Hej czekaj, gdzie tu jest napisane, że skrzypek?
Hacker: No bo ja czytam między wierszami!

I to nas zabło 😀

Hacker rzekł był…

W końcu wziąłem się za składanie RepRapa, bawiłem się pół dnia bo rodzinki nie było w domu. Wieczorem szykujemy się do czytania i …

Tata: A jutro po śniadaniu pójdziemy do piwnicy i będziemy budować naszego robota
Hacker: A do czego ten robot?
– To jest taki robot który potrafi robić rzeczy
– Dla mnie też?
– Jasne, dla Ciebie też
– I będę mógł go poprosić o co będę chciał?
– Noooo, tak.
– To ja go poproszę, żeby sprzątał za mnie zabawki.

I w tym momencie tata pękł. 😀

Hacker rzekł był…

Czytamy sobie z hackerem Przygody Guliwera z Wolnych Lektur przy okazji poprawiając literówki pana OCRa przed ostatecznym wydaniem i …

Hacker: Tatooo, ale chyba źle przeczytałeś
Tata: Dlaczego?
– Bo przeczytałeś patrzał a nie patrzył
– Uhm, no bo wiesz tak jest napisane i tak wyszło
– To oni się chyba nie znają na słowach prawda?

Tak, później sprawdziłem – w sumie to Nelka sprawdziła – i poradnia.pwn.pl i pewnie nie powinienem poprawiać skoro tłumaczenie jest z 1784, ale nie mogłem się powstrzymać, najwyżej ktoś przywróci do pierwotnej wersji. W końcu jak mi pięciolatek mówi, że jest byk to nie ma to tamto, trzeba poprawić. 😀

Hacker rzekł był…

Coje Twoje to je moje, co je moje to nie rusz! 😀
background: hacker pojechał z Babą Doną i moimi wujkami w góry na narty, ach jak ja mu zazdroszczę. Pierwszego dnia na stoku testował instruktorów, najpierw był jeden który hackerowi nie przypasował, bo się pozwalał wywracać, później drugi który przypasował w 100%.
Spotykają się dwa razy dziennie i młody podobno radzi sobie świetnie, wczoraj wujek próbował młodego podejść.

Wujek: Stasio, to ty sobie teraz pojedź sam, a mnei popilnuje pan instruktor.
Hacker: Hmmm, nie, ty jeździj z tym drugim który mnie irytuje! 🙂

😀

Hej, wymyśliłem „DRM idealny” :D

Tak sobie tu siedzę i tak sobie myślę, i tak sobie myślę i tak sobie siedzę… dobra dowcip stary i na dodatek nie mój. Ale … że DRMoza nie działa nie trzeba nikogo przekonywać. Co ma na celu poza uzyskaniem kasy za system szyfrujący od producenta oprogramowania zarażającego, też chyba nikt nie wie tak do końca.

Tak sobie tu siedzę i tak sobie myślę, i tak sobie myślę i tak sobie siedzę… dobra dowcip stary i na dodatek nie mój. Ale … że DRMoza nie działa nie trzeba nikogo przekonywać. Co ma na celu poza uzyskaniem kasy za system szyfrujący od producenta oprogramowania zarażającego, też chyba nikt nie wie tak do końca.

Jest jedna teoria którą między wierszami lansuje jedyny znany mi człowiek o którym z całą stanowczością mogę powiedzieć, że rozumie na jakiej zasadzie to działa (i że nie działa) a jednak jest znanym zwolennikiem systemów DRM, czyli Paweł Wimmer (takie czasy, że może powinienem linkowac do profilu na góglach? G+: Paweł Wimmer. Otóż Paweł zdaje się twierdzić, że DRM jest ważny, bo ogranicza możliwość pożyczania kupionej książki znajomym. Pomijamy temat i nie czepiamy się tekstami i Biblioteki też zamknijmy i skupiamy się na problemie do rozwiązania.

DRM i tak przed niczym nie chroni. Co prawda skutecznie zablokowałby pewnie moją Mamę przed pożyczeniem książki koleżance, ale od tego moja Mama ma mnie, żeby nie zablokował, poza tym przecież zawsze można zamienić się czytnikami. Chodzi jednak o wyciągnięcie dodatkowej kasy z ludzi, a gdyby tak…

Kupuję książkę, książka zabezpieczona jest ukrytym znakiem wodnym i jednocześnie znakiem wodnym jawnym otóż na pierwszej stronie (czy gdzie tam) pojawia się tekst:

Tę kopię książki kupił w czerwcu 2011 roku Jakub Klawiter w księgarni blahblahblah™
kod promocyjny: 31337
Wpisz ten kod kupując u nas książkę, a otrzymasz 10% rabatu
dodatkowo 10% aktualnej ceny na swoje konto w naszej księgarni otrzyma Jakub (do wydania na kolejne książki).
(Oba rabaty kumulują się jak szaleć to szaleć, a co!)

Że tak samo nieskuteczne? No, ale …

  • głupio jest mieć w czytniku książki poopisywane, że są czyjeś, kogoś kogo nie znamy nawet, ale za to który ma konto na chomiku
  • mnie nawet gdybym komuś książkę pożyczał na pewno nie chciałoby się kombinować z usunięciem napisu, nawet jeśli byłoby tak łatwe jak wyleczenie DRMozy. A nawet wręćz przeciwnie zwróciłbym uwagę, że plik jest podpisany więc proszę nie puszczać dalej.
  • za to u wielu pojawiłoby się ciśnienie, żeby znaleźć chętnych do zakupu i uciułać na darmową czytankę

Zamiast tu klikać powinienem pewnie zaraz pomysł gdzieś patentować, ale wiemy, że patentowanie pomysłów to idiotyzm. Sam księgarni nie planuję otwierać, ale gdyby kiedyś to jeśli patentu jeszcze nei ma będę miał słaby dowód, że sam to wymyśliłem. 😀 Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że już to pewnie ktoś wymyślił (i opatentował? :D), ale nie spotkałem się nigdzie w księgarni, a nudzi mi się okrutnie… no i znalazłem sposób na odkurzenie joggera. Dziękuję za uwagę i przypominam, że DRMoza jest uleczalną chorobą! Nie pozwólmy, by nasze książki chorowały! 🙂

Hacker rzekł był…

Nie wiem czy to początki krytycznego spojrzenia na siebie, czy to jednak ja dostałem burę ale …
Dziś wieczorem hacker po raz fefnasty oglądał swoje auto łóżko:

policzył światła i …

Hacker: A dlaczego są trzy światła?
Tata: Bo to jest taki specjalny reflektor.
Mama: Leflektor? Chyba Reflektor
Tata: No przecież mówię.
Hacker: Tata, jak ja seplenię to też mi się wydaje, że dobrze mówię, a przecież źle mówię!

😀

Tragiczny koniec pętelki :D

Sentymenty sentymentami, ale miejsce w piwnicy też jest potrzebne. Kilka lat to trwało, ale w końcu trzeba było podjąć właściwą decyzję i przenieść archiwum niesprzedanych egzemplarzy LOOPa gdzie ich miejsce – czyli na makulaturę. A że w przedszkolu hackera zamieniają sobie makulaturę na papierowe ręczniki to się nawet ucieszyli i sami przyjadą zabrać. Z takiej okazji nie można było nie skorzystać. 😀
A jest co zabierać. Dziś w końcu wziąłem się za siebie i wytargałem wszystko blisko wyjścia (zawalając pralnię). Jest tego tałatajstwa 1,125m3 czyli jakieś 1350kg (paczka 0,004m3 ważyła 4,8kg przynajmniej wg. wagi do ważenia ludzi :D).
Był zawalony regał w hakierowni, zostały pamiątkowe fotki (i jedna nadal zawalona półka, nie wiem po co mi więcej niż jeden komplet, ale nie mogłem wyrzucić wszystkiego :D).

Hacker rzekł był…

Wystarczy widać spędzić na świecie cztery i pół roku i pewne rzeczy stają się jasne. Wracaliśmy sobie dziś jak gdyby nic do domu, aż tu nagle…

Hacker: Kobiety się tak zawsze denerwują.
Tata: (Najpierw się zachłysnął był) Co Ty mówisz? Wszystkie kobiety?
Hacker: No wiesz. Im większa kobieta tym się bardziej potrafi denerwować.

😀